Telefony internetowe VoIP

Jabra M5390 USB Multiuse [fot. GN Netcom]
Zegarmistrzowska precyzja i Matrix, czyli jak w pojedynkę poskromić ośmioro niebieskozębnych
Jaka jest różnica między stuknięciem a przyciśnięciem? Maksymalnie 0,7 sekundy. Jeszcze mniej uchwytna wydaje się chwila odróżniająca stuknięcie pojedyncze od podwójnego - trwa ledwie 0,3 sekundy. Czas to pojęcie względne, ale zegarmistrzowska precyzja w życiu się przydaje. Co postaram się za moment udowodnić.
Pierwsze wrażenia
Kiedy odebrałem przesyłkę ze słuchawką Jabra M5390 USB Multiuse słońce chyliło się już ku zachodowi i w pokoju panował półmrok. Gabaryty pudełka trochę mnie zaskoczyły. Czyżby była to wersja XXL? Nie zwlekając, zajrzałem do środka przez uchylone wieko... Olaboga! Przysłali mi stetoskop!
Przeczytali poprzednie testy i chcą dać coś do zrozumienia? Człowiekowi w sytuacji stresowej różnie rzeczy przychodzą do głowy. Drugi rzut oka do pudełka, już na spokojnie, wyjaśnił nieporozumienie. To była Jabra M5390, ale lepszym porównaniem niż Mały Lekarz będzie zestaw Młody Technik, albo przenośna wersja warsztatu Zrób To Sam. Do słuchawki dołączony jest bowiem pokaźny arsenał akcesoriów.
Dwa najważniejsze to baza do podpięcia telefonu stacjonarnego, której producent powierzył odpowiedzialną funkcję ładowarki i klucz USB do komunikacji z komputerem.
Kontakt organoleptyczny przynosi pozytywne wrażenia. Jabra jest leciutka, zrobiona z mocnego tworzywa. Sam głośniczek pokryty jest miękką gumą, która nie pozwala słuchawce używać małżowiny jak toru saneczkowego. Regulowany uchwyt na ucho - choć przypomina mi palce demonicznej polonistki z czasów podstawówki, która niesubordynację karciła targaniem rzeczonej części ciała - trzyma słuchawkę stabilnie, choć nie przesadnie sztywno.
Jeśli komuś potrzeba w życiu większej stateczności, wystarczy powiedzieć tylko JABRA-KADABRA i oto:
W kilka chwil domorosły Adam Słodowy może własnoręcznie przerobić M5390 na pełnowartościowy zestaw nagłowny, dobry zwłaszcza do komunikatorów internetowych. Jest stabilniejszy niż pedagogiczny pazur, choć pałąk mógłby być nieco bardziej elastyczny. Za to głośniczek chowa się w całkiem wygodnej poduszce:
Pierwsze kroki
Instrukcja obsługi Jabry M5390 to lektura obowiązkowa. Najlepiej jeszcze przed włączeniem któregokolwiek akcesorium. Choćby ze względu na wspomniane już ramy czasowe operacji stuknięcia, naciśnięcia czy przytrzymania, które producent definiuje z precyzją godną sędziego na zawodach lekkoatletycznych. Oczywiście jest w tym zegarmistrzowskim podejściu sporo przesady, a faktyczny margines błędu znacznie większy, ale definicje warto poznać. Manualne opanowanie komend trwa kilka minut.
Sama instrukcja bardzo rozsądnie uwzględnia fakt, że Polacy nie rozumieją do 75 procent informacji przekazywanych słowem mówionym lub pisanym. Wszystko co niezbędne zostało w niej również narysowane.
228-stronicową książeczkę warto przeczytać od deski do deski. A przynajmniej 18 stron w rodzimym języku. Pozwoli to uniknąć desperacji, jaką wywołać może potrzeba powiązania słuchawki z bazą. Procedura opisana jest dopiero na trzynastej stronie. Kawałek po wytycznych, jak odbierać i nawiązywać połączenia.
Mając opanowane limity czasowe i wsparcie dokumentacji, podłączenie i konfiguracja jest banalnie prosta. Można wkroczyć na poligon.
Funkcjonalność
Jabrę można namówić do współpracy z ośmioma urządzeniami, które potrafią nadać sygnał przez Bluetooth. Nazwa Multiuse do czegoś zobowiązuje. Aktywne połączenie mogą w jednej chwili mieć dwa urządzenia. Priorytet ma baza i klucz USB. Podczas testów sparowałem słuchawkę z trzema obiektami: bazą, kluczem i komórką. Łypnęła na mnie tylko pobłażliwie swoim niebieskim okiem, jakby chciała zapytać tylko tyle? Obsługa trzech urządzeń to dla niej żadne wyzwanie.
Współpraca z komórką - wzorcowa. Dźwięk czysty, wyraźny i bez opóźnień. Tego akurat można się było spodziewać. Dużo bardziej interesowało mnie jednak przechwytywanie sygnału telefonu stacjonarnego. Tutaj jednak zderzyłem się z problemem nie do przejścia: bazę trzeba wpiąć kablem w miejsce słuchawki, a słuchawkę przypiąć do bazy. Fajnie, tylko że mam DECTa...
Wybrałem się więc na polowanie. Blok niewielki, ale zakładałem, że na pewno nie wszyscy sąsiedzi pożegnali się z kablami. Założenie było być może słuszne, ale teoria miała inny słaby punkt - nie uwzględniała tradycyjnej polskiej gościnności i życzliwości. Nasłuchałem się więc mniej lub bardziej wyszukanych opinii, z rymem do banany włącznie i wróciłem z niczym. Skórę uratował mi dopiero znajomy z sąsiedniej ulicy. W życiu bym nie pomyślał, ile radości człowiekowi dać może stary, wysłużony MaxCom...
Choć dokonałem bez wątpienia technologicznego mezaliansu, zestaw testowy był skompletowany. Odpowiednie podłączenie kabli ułatwiła intuicyjna ikonografia. Nie sposób się pomylić, ale w odwodzie zawsze zostaje instrukcja.
Na pierwszy ogień poszła bramka VoIP. To był niestety falstart. O ile w słuchawce telefonu miałem tyle jakości, ile MaxComowi dała fabryka, o tyle w Jabrze słychać było jedynie godowe śpiewy waleni w trybie fast forward. Przestraszyłem się, że przechwyciłem sygnał telewizyjny National Geographic, ale gorączkowe przełączanie ustawień dało tylko tyle, że zamiast kanału przyrodniczego usłyszałem zawody motocrossu na traktorach.
Być może baza Jabry nie nie przepada za bezpośrednim sąsiedztwem rutera WiFi. (W końcu to kobieta i pewnie lubi pełny komfort w eterze). W każdym razie na tradycyjnej linii telefonicznej spisała się bez zarzutu.
Podłączenie M5390 do komputera to z kolei procedura łatwiejsza niż ogranie polskiego klubu w pucharze Intertoto. Wystarczy wpiąć klucz do portu USB, reszta dzieje się sama.
Sterowników nie trzeba instalować (Win2000, WinXP), a Jabra automatycznie ustawia się jako domyślne urządzenie. Trzeba tylko pamiętać, żeby w opcjach komunikatora - jeśli był włączony przy instalacji klucza - zmienić ustawienia audio na korzystanie z Jabry. Jeśli program włączamy już po zainstalowaniu klucza, przyjmie zmianę do wiadomości samodzielnie.
Z komunikatorami internetowymi Jabra współpracuje jak Aniołki Charliego. Pełna koordynacja. Takiej jakości dźwięku w Skype nie pamiętam jak żyję. Gadu Gadu i X-Lite potwierdziły tylko pierwsze wrażenia.
Z wrodzonej ciekawości sprawdziłem też, jak Jabra zachowa się w warunkach pracy, które nie są jej dedykowane. Podczas redakcyjnego dyżuru włączyłem sobie nasłuch TVN24, żeby sprawdzić ile ciągłej pracy jest w stanie wytrzymać. Walczyła dzielnie, ale poddała się po jakichś trzech godzinach. Powtórzona próba dała zbliżony wynik. Nie wiem tylko jak rozumieć fakt, że posłuszeństwa w obu przypadkach odmówiła w trakcie konferencji prasowej Prawa i Sprawiedliwości...
Niezawodność
Według instrukcji zasięg Jabry to 70 metrów. Chciałem sprawdzić, czy tak jest w istocie. W kuchni postawiłem laptopa z kluczem, wybrałem numer i... dałem drapaka do sąsiedniego pokoju. Jakość bez zmian. Doskonała w całym mieszkaniu. Punkt dla Jabry.
Próba wyjścia na balkon zakończyła się jednak szokującym odkryciem. Matrix istnieje! Mój rozmówca niespodziewanie zaczął mówić głosem ranionego agenta Smitha! Albo dopadła go wreszcie Trinity, albo punkt dla ekipy budowlanej. Za solidną izolację.
Bateria ładuje się do pełna niecałe dwie godziny. Pełne ładowanie wystarczało na prawie trzy dni testowania. Trochę brakowało mi wizualnego wskaźnika naładowania akumulatorów. Co prawda Jabra odpowiednio - kilka minut - wcześniej sygnalizuje ostrzegawczymi piskami, że opada z sił, jednak jakoś bezpieczniej się czuję - bez względu na urządzenie - jeśli mogę poziom naładowania kontrolować na bieżąco. Ale to rzecz gustu i przyzwyczajeń. Sygnał alarmowy Jabra nadaje na tyle wcześniej, że jest odpowiednio dużo czasu na reakcję.
Podsumowanie
Jabra M5390 USB Multiuse to urządzenie przydatne na pewno podczas pracy w biurze - tak jest też zresztą pozycjonowane na rynku przez producenta. Obsługa kilku urządzeń i proste przełączanie między trwającymi rozmowami to duża zaleta. W bardziej domowych warunkach M5390 sprawdza się dodatkowo jako ciekawa alternatywa dla komórkowych dual simów. Z tą przewagą, że jej możliwości nie ograniczają się tylko do telefonów komórkowych.
***
Słuchawkę Jabra M5390 USB Multiuse do testów wypożyczyła redakcji firma GN Netcom, właściciel marki Jabra