Telefony komórkowe

TRAK CP-330 dual sim TV. Test fortel.info

Bartłomiej Dwornik, fortel.info, 2009-10-17 Komentarze (4)

Trak CP-330
Dwukartowiec z wirtualną klawiaturą, czyli dlaczego QWERTZ jest bardziej polskie od QWERTY
Ma dotykowy ekran 2,6 cala, obsługuje dwie karty SIM jednocześnie, a w wolnych chwilach pozwala obejrzeć puste trybuny Stadionu Śląskiego, na którym nasi kopacze nożni ostatecznie kompromitują się w oczach kibiców.


Kto to taki? To pierwszy sygnowany logiem polskiej firmy telefon z wirtualną klawiaturą, czyli Trak CP-330. Miał pojawić się na rynku w marcu, ale trochę zaspał i do sklepów trafia jesienią. Czy warto poświęcić mu chwilę uwagi? Ja poświęciłem, a oto tego efekty:

Pierwsze wrażenie

Debiutancki Trak pozbawiony tradycyjnej klawiatury prezentuje się na pierwszy rzut oka obiecująco. Wzbudza - nie tak znowu odległe - skojarzenia z odtwarzaczem MP4, ale nie jest to skojarzenie niemiłe. Jest na pewno bardziej poręczny niż Trak CP-500 i zdecydowanie bardziej elegancki niż Trak CP-300.

test Trak CP-330, zdjęcie 1Szkoda tylko, że rysika nie dało się schować w obudowie. Dyndając na sznurku przywiązanym do obudowy może co prawda nawiązywać do Samsunga Omnia, ale to akurat nie jest moim zdaniem najszczęśliwszy wzór do naśladowania.

Tym bardziej, że rysik jest przykręcany na gwint i jego uwolnienie niepotrzebnie zabiera czas, a przy operacjach wymagających precyzji, nie można zdać się tylko na palce.

Tradycyjnym plusem jest zastosowanie dwóch niezależnych przycisków połączenia, dla każdej karty SIM.

test Trak CP-330, zdjęcie 2Spory zawód sprawia natomiast gniazdo USB, które jest takowym jedynie z nazwy. Żaden ze standardowych wtyków USB do niego nie pasuje, a co gorsza, w testowanym modelu podłączenie kabla USB, który jednocześnie służy też do ładowania CP-300, wymaga nadludzkiej siły. Bestia stawia opór.

Rekompensatą jest fakt, że telefon można również podpiąć do ładowarki od Nokii. Jest wbudowane kompatybilne gniazdo ładowarki.

Pierwsze kroki

Zanim będzie można skorzystać z dobrodziejstw dual sima, trzeba obie karty zainstalować. I tutaj warto zachować ostrożność. W CP-330 karty montuje się w nietypowym, nieintuicyjnym kierunku. Obrazki na obudowie co prawda pomagają uniknąć błędu, ale poruszający się na pamięć mogą się zdziwić po włączeniu telefonu.

test Trak CP-330, zdjęcie 3Instalacja karty microSD wymaga demontażu baterii. Na szczęście Trak włącza się dość szybko.

Pierwsza rzecz, jaka rzuca się w oczy po uruchomieniu telefonu to brak znanych z poprzednich modeli ekranowych skrótów. Mnie osobiście ich brakuje, choć jeśli ktoś nie miał w rękach starszych Traków, braku odczuć nie powinien. Jako zamiennika można użyć modyfikowalnej listy skrótów, uruchamianą przyciskiem funkcyjnym.

test Trak CP-330, zdjęcie 5Znacznie przyjemniejsze niż w poprzednich trakach jest główne menu. Ikony są estetycznie dopracowane. Animowane przechodzenie między ekranami menu jest płynne, choć początkowo wymaga nieco wprawy, by uderzając palcem w wybraną pozycję nie przesunąć go, ale wejść w głąb ustawień. Po kilku godzinach można jednak dojść do wprawy.

Trochę miej niedopracowane w porównaniu z głównym menu, wydają się małe ikonki. Nie przypadła mi też do gustu zastosowana i niezmienialna niestety czcionka ekranowa.

test Trak CP-330, zdjęcie 7Za to uparcie twierdzić będę, że klawiatura ekranowa, w CP-330 identyczna jak w jego poprzednikach, jest znacznie przyjemniejsza w obsłudze niż ta znana w mobilnych systemach Windows.

Tylko Bóg jeden wie, dlaczego w polskiej wersji językowej jej układ to QWERTZ, a nie jak w angielskiej QWERTY...

Rozpoznawanie pisma ręcznego działa jak zawsze dobrze. Pod tym względem Trak nie musi się niczego wstydzić.

Irytujące jest natomiast zachowanie się telefonu z włączonym wykrywaczem położenia, czyli G-Sensorem.

test Trak CP-330, zdjęcie 9Samo jego istnienie i możliwości konfiguracji - można zdecydować, w jakich okolicznościach telefon ma reagować na zmianę położenia - to oczywiście duży plus. Ale menu w trybie poziomym jest okrojone o jedną trzecią, a nazwy opcji są nieprzyjemnie poobcinane.

Dla trybów pion/poziom ustawić trzeba osobno tapetę pulpitu, przy czym nie można skorzystać dla obu wariantów z tego samego pliku, co powoduje drażniący efekt kalejdoskopu, zmierzający do oczopląsu. Nie mogłem też przyzwyczaić się do tego, że telefon kręcił ekranem nawet jeśli był zablokowany.

test Trak CP-330, zdjęcie 11A skoro już o blokadzie mowa, bardzo spodobała mi się dla odmiany opcja SLIDE, którą można ustawić jako wariant odblokowania telefonu.

Wystarczy stanowczym ruchem przeciągnąć palcem wzdłuż wyznaczonego pola na ekranie zablokowanego telefonu i... voila. Telefon gotowy do pracy. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, by odblokowywać Traka w bardziej konwencjonalny sposób.

Funkcjonalność

Nie licząc poprawy graficznej i zastosowania animowanych przejść, rewolucji w porównaniu ze swoimi poprzednikami w Traku CP-330 raczej nie ma. Można nawet zaryzykować tezę, że poza wyraźną poprawą optyczną, jest to nadal to samo - z grubsza - oprogramowanie.

Jest jednak kilka interesujących nowinek, których poprzednie Traki nie miały. Pierwszym jest niezależna sekretarka, alias poczta głosowa, niezależna od tej oferowanej przez operatora. Można nagrać powitanie i zapisywać wiadomości na kartę pamięci. Ciekawostka, która może czasem okazać się przydatna.




Przydać się może również - choć życzyć nikomu tego nie wypada - system antykradzieżowy i zdalne sterowanie. Można bowiem zdefiniować, co telefon ma zrobić na przykład gdy ktoś nieuprawniony zbyt intensywnie przy nim majstruje. Można też nauczyć Traka, co ma robić po otrzymaniu określonej wiadomości przez SMS. I w przypadku kradzieży jednym SMS-em na przykład definitywnie zablokować telefon. Opcji zdalnego zdetonowania, która w tak nieprzyjemnych sytuacjach ciśnie się do głowy jako pierwsza, Trak niestety nie przewidział. Pewnie z powodów humanitarnych.

W Traku CP-330 jest też oczywiście moja ulubiona zabawka, czyli tryb modulacji głosu. Tym razem producent pokusił się nareszcie o nazwanie opcji po imieniu:

1. dziecko
2. młoda dziewczyna
3. dojrzała kobieta
4. kobieta
5. mężczyzna
6. dojrzały mężczyzna
7. bezbarwny
8. raucity

Przyznam jednak nieskromnie, że moje autorskie nazwy, powstałe podczas testów Traka CP-300 (świadek koronny, demoniczny rzeźnik, głęboki łyk helu etc.) są znacznie bardziej obrazowe. CP-330 oprócz nazw ma jeszcze tę przewagę, że daje możliwość sprawdzenia tego, co usłyszy rozmówca. Wystarczy nagrać kilka słów i przesłuchać wypowiedź przy wybranych modulacjach.

test Trak CP-330, zdjęcie 12Nad możliwością przypisania kontaktom wybranych dzwonków, zdjęć czy obrazków, a nawet filmików w zasadzie bym się nie rozwodził, gdyby nie pewien zabawny fakt. Jeśli takowego emblematu nie przypiszemy, podczas przychodzącego połączenia ukaże się naszym oczom wariacja na temat logo programu Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Za pierwszym razem można zbierać szczękę z podłogi. Od razu widać, że to telefon z telewizyjnym zacięciem.

Do komputera Traka CP-330 podłączyć można kablem USB, który otrzymujemy przez demontaż ładowarki, lub przez bluetooth. W obu przypadkach telefon może pracować jako pamięć masowa lub - co szczególnie ważne dla czatowników - jako kamera internetowa.




Parowanie z innymi urządzeniami przez niebieskiego ząbka jest proste i szybkie. I to w obie strony, bo CP-330 zgłasza się swoją prawdziwą nazwą (poprzednicy przedstawiali się nieco nieintuicyjną nazwą chipsetu).

Niedosyt będą natomiast czuli mobilni internauci. Do dyspozycji jest bowiem jedynie GPRS, co przy wysyłaniu MMS-ów jeszcze można wytrzymać, ale przeglądanie nawet okrojonych z grafiki stron internetowych wymaga anielskiej cierpliwości.

Multimedia i rozrywka

test Trak CP-330, zdjęcie 13Znacznie ładniej niż wcześniej prezentują się interfejsy do zarządzania telewizją i radiem. W obu przypadkach widać wyraźną zmianę na korzyść.

Telewizor jest rzecz jasna analogowy i - podobnie jak u poprzedników - zdecydowanie lepiej radzi sobie w plenerze niż w pomieszczeniach.

Radio również woli otwarte przestrzenie, choć wypada wspomnieć, że pozwala się włączyć bez potrzeby podpinania zestawu słuchawkowego.

test Trak CP-330, zdjęcie 14Korzystanie z telewizora utrudnia brak znanej z poprzednich modeli podpórki, która umożliwiała wygodne ustawienie telefonu. Teraz trzeba podpierać go pudełkiem papierosów.

Teleskopową antenę - podobnie jak w poprzednich testowanych modelach - nadal rozkłada się i chowa z duszą na ramieniu. Mam nawet wrażenie, że w CP-330 jest jeszcze delikatniejsza niż dotąd, choć wrażenie może być wywołane ogólnie bardziej delikatnym wyglądem całego telefonu.

REKLAMA

REKLAMA


Duży plus za możliwość nagrywania wideo z telewizji i dźwięków z radia na kartę pamięci. Jeszcze większy - za możliwość zaprogramowania czasu, kiedy nagrywanie włączyć się ma automatycznie.

Szkoda jednak wielka, że dając tak daleko idącą możliwość rejestrowania, Trak zapomniał o funkcji, która mnie osobiście w pracy przydałaby się najbardziej. Mianowicie o nagrywaniu rozmowy.

test Trak CP-330, zdjęcie 15Jeśli chodzi o obsługę plików multimedialnych, to w przypadku mp3 jest to solidna szafa grająca. Głos ma czysty i donośny, a opcje odtwarzania dają pełne pole manewru. Certyfikat S.i.sv.el s.p.a przyznany był zasłużenie.

Gorzej wypada niestety odtwarzanie wideo. CP-330 radzi sobie jedynie z formatem 3gp, a i tutaj musiałem przeskalować plik do najniższych możliwych parametrów, by uzyskać płynny obraz. Lepsza jakość pliku skutkuje - podobnie jak w starszych Trakach wyświetlaniem metodą żabich skoków.

Nic nie zmieniło się również w kwestii e-booków. Telefon otwiera pliki w formacie .txt, ale polskie znaki wyświetla jedynie wówczas, gdy plik jest kodowany w Unikodzie.

!!!

Więcej: telefony smartfony palmtopy PDA VoIP

Tradycyjnie też, każda z funkcji pracująca z dźwiękiem ma swój własny, niezależny potencjometr. Globalnie poziomem dźwięku sterować się nie da. Może być to zarówno wadą, jak i zaletą. Kwestia potrzeb i oczekiwań.

test Trak CP-330, zdjęcie 16Po aparacie fotograficznym - to pierwszy Trak chwalący się 2-megapikselową matrycą - spodziewałem się znacznie więcej. Pomimo całkiem sporej liczby parametrów i ustawień, zdjęcia są blade, a opóźnienie sięgające nawet 3 sekund od momentu naciśnięcia przycisku uniemożliwia fotografowanie obiektów w ruchu.

Wyraźna poprawa nastąpiła natomiast jeśli chodzi o liczbę gier. Co prawda nadal ograniczeni jesteśmy do tego, co dała fabryka (brak javy skutecznie uniemożliwia dodanie nowych gier), ale do dyspozycji mamy już nie jedną - puzzle - ale trzy:

* Bejeweled
* LianLianKan
* Kości

Kwestia dyskusyjna, czy ilość przekłada się na jakość. Tym bardziej, że dwie pierwsze są mocno niedopracowane pod względem grafiki.

test Trak CP-330, zdjęcie 18Trzecia zaś to tak naprawdę emulator kości do gry, który sam w sobie grą nie jest, ale można wykorzystać go do gry w kościanego pokera, albo kiedy zgubi się kostkę do gry w Chińczyka.

Ciekawostką jest natomiast fakt, że w kości grać można z włączonym G-sensorem - potrząśnięcie telefonem powoduje rzut kostką na ekranie.

Niezawodność

Nie wiesza się, choć w trybie animowanego przechodzenia między stronami menu, z czasem pojawia się wrażenie, jakby telefon chwilami reagował na polecenia z opóźnieniem.

Bateria przy intensywnym korzystaniu wytrzymuje trzy dni. W odróżnieniu od Traka CP-500 ma tę nieprzyjemną przypadłość, że osiągnięcie przez wskaźnik naładowania baterii stanu bezkreskowego, oznacza niemal natychmiastowe wyłączenie się telefonu. CP-500 był pod tym względem lepszy. Na oparach potrafił wytrzymać nawet kilka godzin.


Za to ukłon w stronę CP-330, za umiejętność utrzymania porównywalnej mocy sygnału dla obu zainstalowanych kart. W innych dual simach zdarza się, że druga karta jest pod tym względem traktowana gorzej.

Podsumowanie

W skład zestawu, jaki znajdziemy po otwarciu pudełka wchodzi:

* telefon,
* ładowarka sieciowej z portem USB,
* kabel USB,
* zestaw słuchawkowy,
* rysik
* dwie baterie TL-7C
* instrukcja obsługi
* karta microSD 2GB
* karta gwarancyjna

Trak CP-330 to na pewno najbardziej zaawansowana i najciekawsza propozycja Traka, z dotychczas przeze mnie maltretowanych, choć nie ukrywam, że spodziewałem się po nim nieco więcej. Jego największe i sztandarowe zalety to sprawna obsługa dwóch kart SIM jednocześnie, gadżet w postaci wbudowanego telewizora i solidna obsługa plików audio. Jeśli od telefonu nie wymaga się więcej - jest to propozycja do rozważenia.

Niedawno Trak CP-330 pojawił się w pierwszych sklepach internetowych. Kosztuje około 600 złotych.

Telefon Trak CP-330 do testów wypożyczyła redakcji firma TRAK Electronics
pełna specyfikacja techniczna dostępna na stronie producenta


Komentarze

myphone
2009-10-17 14:16:46
tylko myphone, żeden trak! poróznajcie sobie jakosc obudowy na przyklad. traki się do myphonow nie umywaja nawet

kade
2009-10-17 20:00:15
zgadzam sie.. mialem dwa myphone w tym jeden z metalowa obudowa (ukradli :( ) i byl rewelacyjny!

deo4x4
2009-11-02 14:32:34
[...ciach...] Panie deo4x4 - można kogoś nie lubić, ale kultura obowiazuje rowniez tutaj.
Redakcja

dbregua@wp.pl
2012-01-26 21:44:34
Witam, mam traka cp500 - jak włączyć, gdzie szukać tej zachwalanej \"modulacji głosu\" ? -dzięki-

Autor:

Treść:

Token: