Telefony komórkowe

Pancerny telefon Sonim XP1. Test fortel.info

Bartłomiej Dwornik, 2009-11-06 Komentarze (9)

Sonim XP1
Przenośna bomba kakofoniczna, czyli do czego zdolna jest trąba jerychońska w XXI-wiecznym wydaniu
Bądźmy szczerzy. Ten telefon nie służy do zabawy. To maszyna do wywoływania jak największych spustoszeń przy zachowaniu możliwie jak najmniejszych strat własnych. I w tym, do czego została stworzona - piekielnie skuteczna.

Pierwsze wrażenia

Pierwszy optyczny kontakt z Sonimem XP1 miałem kilka miesięcy temu. Maskujące, koparkowo-dźwigowe barwy tamtego modelu przywodziły mi na myśl sympatyczną bajkę o Bobie Budowniczym.


sonim-xp1-test-1.jpgDo testów w moje ręce wpadł jednak egzemplarz umaszczony jak rekrut na nocną misję w sercu wietnamskiej dżungli. Bynajmniej nie z Cannon Fodder. Czarny. Pancerny. Z tylnym włazem przykręcanym solidną śrubą. Budzący respekt.

Bez cienia wątpliwości, można go używać do samoobrony. A jak przystało na oręż, w zestawie znajdziemy również gustowną acz niekoniecznie dyskretną kaburę, którą przytroczyć można do paska.

sonim-xp1-test-2.jpgPamiętam podobne rozwiązanie z mojego pierwszego Alcetela One Touch View...

Ale sentymenty na bok. Co prawda testowałem i telefony dla seniorów, ale na wspominki będę miał czas na emeryturze, do której jeszcze trochę czasu mi zostało. Tym bardziej, że Sonim XP1 to nie telefon dla sentymentalnych mięczaków. Raczej dla ascetów.

Pierwsze kroki

Jeśli producent daje trzyletnią, bezwarunkową gwarancję, to albo upadł na głowę, albo jest pewien, że jego dzieło przetrwa najbardziej wymyślne tortury, zadawane bez wątpienia z premedytacją. W wypadku Sonima właściwa jest wersja druga. Amerykanie zapewniają, że ich pancernik wytrzyma:

* permanentny atak kurzu i piachu oraz strażackiej sikawki (odporność IP-54)
* temperatury od -20 do +55°C
* nacisk do 1000 kg
* upadek z 1,65 metra (swoją drogą, cóż za precyzja!)

Mając więc w rękach telefon, uchodzący za twardziela, nie wypada wręcz nie sprawdzić w praktyce, czy aby nie są to czcze przechwałki. Nie są.

sonim-xp1-test-3.jpgUpadki na podłogi wszelakich typów - od amortyzowanej wykładziną, przez drewniane panele i kafle podłogowe po goły beton nie zrobiły na Sonimie większego wrażenia. Ściany dowolnego kalibru i jakiej bądź grubości - to żaden przeciwnik. Krzywdy nie był w stanie zrobić mu nawet wymyślny zestaw katuszy, zaserwowany przez czteroletniego przedszkolaka z zapędami destrukcyjnymi.

Maltretowanie Sonima odpuściłem jednak, kiedy zobaczyłem, jakim próbom poddawali go zdecydowanie bardziej sadystycznie nastawieni do świata ekstremaliści.


Przyznam, że ja na próbę głębokiej wody się mimo wszystko nie zdecydowałem. Zgodnie ze specyfikacją, Sonim XP1 - w odróżnieniu od swoich większych braci - nie potrafi nurkować. Za to całkiem bezproblemowo znosi kąpiel pod prysznicem. Nie bez kozery ma więc wojskowy certyfikat MIL-810F STD.

Funkcjonalność

sonim-xp1-test-4.jpgJeśli chodzi o poruszanie się po zasobach XP1, to można ująć to w krótkim, żołnierskim słowie: intuicyjna. Zasadniczo, nie ma się czemu dziwić, bo ten wytrwały Jankes postawił na umiejętności niezbędne do pracy.

Nie znajdziemy w nim ani kamery wideo ani aparatu fotograficznego, nie ma odtwarzacza filmów, ani możliwości obsługi kart microSD, nie mówiąc o grach. Jest za to:

* Gigantyczny zbiornik na kontakty i SMS-y. Każdego z osobna można zapakować do Sonima po 1000 sztuk.
* Obsługa Push to Talk, czyli wciąż niedoceniana przez rodzimych operatorów (nie licząc Plusa) funkcjonalność przypominająca walkie-talkie.
* Możliwość zdefiniowana własnego numeru alarmowego.
* Czarna i biała lista kontaktów. Nikt nieproszony nie będzie zakłócał nam cennego spokoju.
* Programowalne przyciski skrótowe - można wykorzystać każdy przycisk na klawiaturze.

Tajną bronią - przynajmniej do czasu pierwszej rozmowy przychodzącej - jest zdolność do emitowania zabójczych fal dźwiękowych.

sonim-xp1-test-5.jpgJeśli chcecie przyprawić kogoś o palpitacje serca, lub soniczną dekapitację, polecam umieścić delikwenta w zamkniętym pomieszczeniu z tym bynajmniej nie cichym mordercą, uzbrojonym w dwa głośniki o łącznej mocy 105 decybeli. Domyślnie ustawiony poziom głośności potrafi wybić zęby, a w zasiedlonych pomieszczeniach biurowych uzyskać efekt meksykańskiej fali. Zmiana na głośność minimalną, tylko zmniejsza skalę wywoływanych efektów specjalnych. Natomiast w trybie outdoor, można korzystać z XP1 jak z przenośnej, zminiaturyzowanej trąby jerychońskiej do kruszenia murów. Pod tym względem jest to maszyna iście szatańska.



Ale uwaga! Producent zafundował użytkownikom również szkołę survivalu, która momentami potrafi doprowadzić do stanu, w którym pancerna obudowa musi stawić czoła furii właściciela. Konstruktorzy Sonima założyli sobie prawdopodobnie, że twardzi faceci to tacy którzy:

* nie potrzebują na ekranie ikony mówiącej o zablokowanej klawiaturze;
* nie przeszkadza im, że słownikowi T9 zdarza się zżerać wyrazy;
* poradzą sobie z niefortunnie spolszczonym tu i ówdzie menu;
* nie potrzebują autokonfiguratora do WAP, a MMS nie potrzebują w ogóle.
* tapety na pulpicie zmieniają tylko w trybie cyfrowego zegara
* nie oczekują skalowania grafiki tapety, resize do 120x160px robią scyzorykiem;
* pliki przez bluetooth wrzucają via object push, manager plików jest im zbędny.

Ale przecież nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.

Multimedia i rozrywka

Wbrew pozorom XP1 nie jest jednak całkowicie pozbawioną uczuć maszyną do zabijania. Na swój, surowy sposób, potrafi też dostarczyć nieco rozrywki:

Potrafi przeglądać zdjęcia. Niewiele więcej może z nimi zrobić, ale pobrane z internetu lub przesłane z komputera pliki na ekraniku 1,77 cala, rozdzielczości 128x160 pikseli i w palecie 65 tysięcy kolorów są czytelne.

sonim-xp1-test-6.jpgJeśli zajdzie potrzeba zarejestrowania dźwięków otoczenia, mamy na podorędziu cyfrowy dyktafon. Próżno co prawda szukać bieżącej informacji, ile nagrania zmieści się w pamięci telefonu, ale pewnym, orientacyjnym wyznacznikiem może być wiedza, że na wszystkie multimedialne pliki Sonim XP1 potrafi wygospodarować w sumie 10 megabajtów pojemności.

W dość specyficzny sposób telefon traktuje odtwarzanie plików dźwiękowych. Radzi sobie bez problemu z formatem mp3, ale swoją wyższość nad użytkownikiem demonstruje dość ostentacyjnie. Absolutnie nie życzy sobie regulacji głośności odtwarzania, a konstruktorzy uznali zapewne, że przewijanie plików to świętokradztwo i użytkownicy nie powinni go popełniać.

sonim-xp1-test-7.jpgMożna za to do słuchania wykorzystać ulubione słuchawki audio. Sonim XP1 pozwala podłączyć do siebie wszystko, co na końcu kabla ma wtyczkę typu jack.

Drugie złącze w obudowie - czyli mini USB - to jednak podstęp! Wykorzystać je można jedynie do ładowania telefonu. Podłączenie kabla do komputera skutkuje wyniosłym zignorowaniem tego faktu. Przez obie strony.

Niezawodność

sonim-xp1-test-8.jpgPrzy pracy na wzmożonych obrotach Sonim XP1 wytrzymuje około tygodnia na jednym ładowaniu. Bateria 1100mA/h - jak zapewnia producent - potrafi zaspokoić trwający nawet do 5 godzin słowotok.

Pomimo dość intensywnych prób, przez ponad dwa tygodnie nie udało mi się go zawiesić, ani zrobić mu krzywdy. Tę udało się natomiast spowodować samej firmie. A dotyczy obsługi WAP.

!!!

Więcej: telefony smartfony palmtopy PDA VoIP

Jak już wspominałem, konfiguracja WAP jest najbardziej skomplikowanym procesem, jaki należy w Sonimie XP1 opanować. Wszystkie parametry należy wpisać ręcznie i to w co najmniej dwóch miejscach. Część w menu poświęconym WAP właśnie, a część w zakładce menu -> ustawienia sieciowe -> konto sieci.

sonim-xp1-test-9.jpgMnie się nie udało, pomimo zaprzęgnięcia do pracy niezawodnego pomocnika w postaci Google. Ustaliłem jedynie, że niejeden wiarus na świecie połamał sobie na tym problemie zęby, paznokcie a nawet ciężki sprzęt.

Być może to wyrafinowana zagadka pionu wywiadowczego? Jeśli komuś uda się skonfigurować tę przeglądarkę, przeżyje być może przygodę jak Simon z filmu Kod Merkury, a pierwszą ujrzaną stroną będzie witryna WAP Agencji Bezpieczeństwa Narodowego... Mam tylko nadzieję, że polski Art Jeffries bardziej przypomina jednak Bruce'a Willisa niż agenta Tomka.

Podsumowanie

Jego znak rozpoznawczy to bez wątpienia odporność. Sonim XP1 zniesie znakomitą większość niedogodności i nie będzie miał pretensji, że właściciel nie troszczy się o niego w szczególnie czuły sposób. Ale jeśli przyjdzie mu pracować w okolicznościach przyrody, w których trele ptasząt zagłuszają ryczące do upadłego maszyny, nie da się zagłuszyć.


sonim-xp1-test-10.jpgW czasie wojny XP1 to idealne rozwiązanie na pierwszą linię frontu, ewentualnie jako element ekwipunku artylerzystów.

W okresie ograniczonych działań zbrojnych jego środowiskiem naturalnym może być front robót. Może śmiało kandydować na maskotkę budowniczych autostrad i stadionów na Euro 2012. Bo Sonim XP1 to zdecydowanie telefon do pracy, nie do zabawy. Chyba, że ktoś preferuje zabawę w Mortal Kombat.

Telefon Sonim XP1 do testów wypożyczyła redakcji firma Komsa Polska.
W sklepach internetowych Sonima XP1 można kupić za około 700 złotych.


Komentarze

BLA BLA BLA
2009-11-07 09:24:17
Kiepski artykuł sponsorowany na temat zwykłego wzmocnionego telefonu. Jedyna ciekawostka to wbudowany alarm dźwiękowy. Nieraz widziałem młodzieńców podobnie traktujących stare jak świat zwykłe jak i "terenowe" telefony. Filmik to konkretna ściema, choćby scena z betonem. Albo telefon był czymś powleczony, albo wcale nie był w betonie. Inaczej nie dało by się go tak łatwo wyciągnąć.

konkurent
2009-11-07 10:05:36
brak ci wiary. twoja nokia się rozpadła jak spadła na dywan?

inszy
2009-11-07 11:10:36
Niewierny! Moc Nokii jest przeogromna! Moje nokie przeżyły upadki na asfalt/beton i nic im nie jest, natomiast sony ericsson brata padł po pierwszym kontakcie z podłożem..

Tajnos Agentos
2009-11-07 12:35:49
sonim xp 1 - co to za firma?

Ja
2009-11-07 17:22:49
Ciekawe, czy rzeczywiście producent daje bezwarunkową gwarancję. Jeśli tak, to kupię sobie ten telefon, "przetestuję" go po swojemu (czyli bardzo ostro :-)) i podzielę się z Wami wrażeniami, może nawet jakiś filmik nagram i wrzucę na neta.

Ojnos
2009-11-08 00:11:25
Prawda jest taka ze nokia czy sony ericsson czy inna marka nie ma znaczenia ale po prostu fakt czy trafimy akurat na dobry czy kiepski telefon (nie jako model ale po prostu telefon). Moj sony ericsson mial upadki z 2 metrow i wiele wiele przezyl i nic mu nie jest do dzis- nastepny sony ericsson nie przetrwal większej ulewy i wróciłem do poprzedniego. Po prostu trzeba miec szczescie do konkretnego telefonu ;]

Adrian...
2009-11-08 05:07:48
ja bym zrobił taki test jak mój wujek kiedyś..tzn... po pijaku założył się z kumplami kto dalej rzuci telefonem (miał nokię 5110- tak tą starą poczciwą :)) skubany miał oko bo trafił w spojenie bramki na boisku do piłki nożnej,,, telefon się rozpadł ... bateria gdzie indziej, tel gdzie indziej i przedni panel z klawiaturą gdzieś wylądował kilka metrów dalej,,,.. wsio złożył do kupy i działało jakby nigdy nic ;] jak zrobią telefon z baterią jak w nokii e52 i takim wyświetlaczem, aparatem jak z se c905 i lampą jak w nokii 6220c oraz designem nokii 6151 (ale z wyświetlaczem 3 cale i wygodną klawiaturą), którym można z całej siły jebnąć o beton i nic się z telefonem nie stanie,,,, wtedy szacun, a póki co... gówienko nie mocny tel;D

Skipp
2009-12-06 16:29:44
gwarancja jest rzeczywoiscie bezwarunkowa.. skatowalismy telefon i w pewnym momencie szybka nie wytrzymala.. ale to co spowodowalo pekniecie szybki zabilo by kazdy inny model.. trafil na zderzak i.. reszte sobie dopowiedzcie ;) producent wymienil bez zadnych pytan na nowy

zalewmobile
2011-05-11 21:24:01
Witam!! Testowalismy Sonima XP2 Spirit i nie powiem mocny sprzet , zostal przejechany 4 tonowym ciagnikiem 2x , skaklismy po nim , byl zucany z duzych wysokosci z calej sily udalo nam sie tylko szklo ppobic zostal wyslany na serwis Sonima i dostalismy po miesiacu oczekiwania na sprzet telefon z wymienionym szklem. Myslelismy ze skoro GWARANCJA JEST NIE KWESTIONOWANA I WSZYSTKO OBEJMUJACA to producent czy serwis producenta wymieni nam produkt na nowy a tu tylko wymiana szybki i to po jakims czasie zaczol szwankowac glosnik od rozmow, wiec stwierdzilismy ze go rozwalimy to wtedy dadza nam drugi nowy lecz tu musze wszystkich zasmucic odnosnie gwarnacji firmy SONIM BO TO JEDNA WIELKA SCIEMA !!!!!!! Telefon po uderzeniu mlotkiem 6KG z cales sily rozpadl sie na 5 kawalkow po czym sapokowalismy to co zniego zostalo i wyslalismy go na serwis liczac na nowy produk tak jak zapewnia Producent.Telefon trafil na serwis do CZECH gdzie stweirdzili ze jest to uszkodznie mechaniczne jakiego gwarnacja nie obejmuje wiec tak sobie mysle dzis to po co ja place 1600zl za cos czego nie obejmuje gwarancja skoro pisze jak wol ze objemuje , w takiej sytuacji kupie sobie kilka sztuk SAMSUNGOW B2100 lub B2710 i tam mnie przynajmniej nikt nie oszuka odnosnie gwarancji bo wiem ze uszkodznia mechaniczne nie sa uwzgledniane.Prawda jest taka ze jak macie swoje SONIMKI NIE TESTUJCIE TAK JAK MY BO SPOTKA WAS ODMOWA NAPRAWY W RAMCH GWARANCJI GDZIE ZEKOMO GWARANCJA OBEJMUJE WSZYSTKO NONSENS. Ps. dodam ze zakupilem 7szt Telefonow Firmy SONIM XP2 Spirit.Ps.jak ktos nie wierzy moge przedstawic produkt i pismo odnosnie odmowy naprawy

Autor:

Treść:

Token:


              
literuj
Czym jest literuj?
Sprawdź, co kryje się w numerze telefonu?