Telefony komórkowe

TRAK CP-210 slider dual sim. Test fortel.info

Bartłomiej Dwornik, fortel.info, 2009-12-21 Komentarze (1)

TRAK CP-210 dual sim
Rzecz o świetlnych zaletach terminarza, czyli czym zaskakuje debiutancki slider polskiej firmy
- Gdzie podziała się latarka Sherlocku?
- Och to proste, mój drogi Watsonie. Zajrzyj do kalendarza.


Honorowym patronem debiutanckiego slidera wrocławskiej firmy TRAK mógłby być śmiało Arthur Conan Doyle. Miłośnicy zagadek i nieoczekiwanych zwrotów akcji nie będą zawiedzeni.

Pierwsze wrażenie

Całkiem nieoczekiwanie TRAK CP-210 spodobał się mojej żonie. A to już coś, bo mało która z pojawiających się ostatnio na naszym rynku konstrukcji może się pochwalić taką rekomendacją.


Trzeba jednak przyznać, że telefon faktycznie prezentuje się zgrabnie. Nie jest za ciężki, ale jednocześnie nie można go podejrzewać - jak choćby starszego brata CP-500 - o wykonanie z elementów pneumatycznych. Obudowa jest solidna, a szyny trzymają porządnie. Konstrukcyjnie - jest dobrze. Może tylko dotykowy, dwucalowy ekran sprawia wrażenie trochę zbyt miękkiego i delikatnego.

Pierwsze kroki

Zmysłem dedukcji wykazać się trzeba po raz pierwszy już w trakcie instalowania kart SIM. O ile pierwsza nie zapowiada niczego nadzwyczajnego, to przy drugiej warto wzmóc czujność. Sztuka uda się dopiero po wyjęciu rysika. Metody siłowe wielce niewskazane - ze względu na delikatne mocowania. Może nawet ciut za bardzo delikatne.

Kiedy już obie karty SIM i karta pamięci (w zestawie dostajemy 2-gigabajtową microSD, ale producent zapewnia, że można używać również SDHC do pojemności 8GB) tkwią we właściwych miejscach, można uruchomić telefon.

Tutaj miłe zaskoczenie - TRAK CP-210 włącza się błyskawicznie. Gotowy do pracy jest w ciągu 12 sekund. A jeśli po pierwszym uruchomieniu pozbyć się przydługawej, powitalnej animacji, można skrócić ten czas jeszcze o połowę.

REKLAMA

REKLAMA

W buszowaniu po zasobach Traka pomaga całkiem przyjemne dla oka, graficzne menu. Miałem jednak nieodparte wrażenie, że ikonki są niedopracowane. Te niepodświetlone mają poszarpane brzegi...

Zgłębianie się w zakamarki funkcji i ustawień może niejednego domorosłego Sherlocka doprowadzić do dość zaskakujących odkryć. Producent zadbał, żeby nie było nudno. Najbardziej zastanawiające spostrzeżenia to:

* włączanie i wyłączanie latarki w ramach terminarza;
* również ukryta w terminarzu - sama w sobie niezwykle przydatna - opcja utworzenia kopii zapasowej kontaktów w pliku na karcie pamięci;
* opcja "podświetlenie wyświetlacza" przydzielona do "ustawień różnych", choć w menu jest przecież zakładka "ustawienia wyświetlacza", gdzie można wybrać tapety i wygaszacze ekranu.

Na szczęście większość funkcji przydzielona jest intuicyjnie i z obsługą CP-210 można poradzić sobie nawet bez czytania instrukcji. Jednak by wycisnąć z niego 100 procent możliwości, instrukcję przeczytać warto. Choć lektura nie jest utrzymana w konwencji kryminału.

Funkcjonalność

Ale bez obaw, na tym nie kończą się wcale niespodzianki, z którymi przyjdzie się zmierzyć fanom Holmesa i Watsona. Pierwszy trakowy slider dba, by i na co dzień ich nie brakowało.

Co prawda producent w specyfikacji CP-210 kładzie nacisk na mniej detektywistyczne zdolności:

* Dual SIM active
* Dotykowy ekran TFT 2,0"
* Radio FM
* Funkcja kamery internetowej oraz latarka
* Wbudowany BlueTooth 2.0
* Modulacja głosu
* Obsługa połączeń konferencyjnych
* Obsługa połączeń oczekujących

Jednak to nie wszystko. Już pierwsza próba wykonania połączenia powoduje dreszczyk emocji. Przyciski do inicjowania połączenia są tym razem nieopisane. Nawet instrukcja podpowiada tylko, które do tego służą. Ale milczy tajemniczo, w kwestii tego, którym zadzwonimy z SIM1, a którym z SIM2. Pozostaje zdobyć tę wiedzę empirycznie. W testowanym modelu zielony oznaczał jedynkę, niebieski dwójkę.

Żeby jeszcze bardziej wzmóc zagadkowy nastrój, na wyświetlaczu w polskiej wersji językowej nie mieści się informacja, która karta realizuje połączenie. A skąd wiem, że w ogóle być powinna? Z wersji angielskiej. Tam widać to doskonale.

Równie enigmatyczną sytuację napotkamy podczas wpisywania treści SMS-ów, jeśli jako domyślny tryb językowy wybierzemy język polski. Układ wirtualnej klawiatury sugeruje, że bliżej niż do Sherlocka Holmesa bliżej nam jednak do inspektora Jacquesa Clouseau albo Herkulesa Poirota. Podobnie jak w modelu TRAK CP-330, również CP-210 raczy nas bowiem znanym z Francji i Belgii układem AZERTY.





O ile przy tradycyjnym wpisywaniu SMS z klawiatury numerycznej nie robi to większej różnicy, to już przy stukaniu rysikiem w klawiaturę wirtualną trzeba się przyzwyczaić. Tym bardziej, że opcja z rysikiem jest poręczniejsza. TRAK CP-210 nie ma niestety słownika T9 dla języka polskiego.

Żeby jednak nie wyjść na czepialskiego - są też i plusy, za które testowany telefon mogę śmiało pochwalić. CP-210 z internetem potrafi połączyć się z obu kart SIM. To duże udogodnienie, w porównaniu z poprzednikami, choć prędkość transmisji nadal ograniczona jest do GPRS.

Rozczarowywać może nieco pojemność książki adresowej. Zmieści się w niej tym razem tylko 300 kontaktów. W starszych modelach było to minimum 500. Choć z drugiej strony dostajemy wspomnianą już możliwość utworzenia kopii zapasowej wszystkich kontaktów do pliku - tę funkcję oceniam z kolei bardzo wysoko.

Na koniec jeszcze wspomnę o mojej ulubionej opcji, którą pochwalić się mogą wszystkie dotąd testowane przeze mnie Traki. CP-210 również. Chodzi o modulację głosu, dzięki której można przemówić do rozmówcy nie tylko swoim, ale i siedmioma innymi głosami:

1. dziecko
2. młoda dziewczyna
3. dojrzała kobieta
4. kobieta
5. mężczyzna
6. dojrzały mężczyzna
7. bezbarwny
8. raucity

W CP-210 dodatkowo rodzaje głosów można przełączać w trakcie rozmowy. Kamuflaż podczas śledztwa gwarantowany.

Multimedia i rozrywka

Dla odmiany w CP-210 nie znajdziemy telewizora. Za to - jak zawsze - konstrukcje sygnowane logo wrocławskiej firmy wypada pochwalić za solidne podejście do melomanów. Certyfikat S.i.sv.el s.p.a za współpracę z plikami mp3 zobowiązuje i jakość dźwięku jest bez zarzutu. Zarówno jeśli chodzi o odtwarzanie, jak i nagrywanie. Dodatkowo jeszcze przyznać trzeba, że z modelu na model interfejsy odtwarzaczy (na marginesie - spotkałem się jakiś czas temu z ciekawym spolszczeniem wyrazu interfejs - międzymordzie) są coraz przyjemniejsze.

Dodatkową zaletą CP-210 pod względem muzycznym jest też całkiem przyjemny korektor dźwięku. Można skorzystać z zaprogramowanych ustawień, lub pobawić się suwakami własnoręcznie.

Na minus wypada natomiast radio, które wymaga podłączenia zestawu słuchawkowego oraz - sam w sobie może i przydatny - tryb odsłuchiwania muzyki prosto z folderu plików. Nie można wówczas zmienić poziomu głośności, co jest niezwykle irytujące. Lepszym pomysłem byłoby otwarcie pliku od razu w playerze.

Z odtwarzaniem plików wideo - CP-210 radzi sobie z formatem 3GP - jest na oko lepiej niż w poprzednich Trakach. Na dłuższą metę lepiej jednak zostać przy urządzeniach z większym monitorem.

!!!

Więcej: telefony smartfony palmtopy PDA VoIP

Aparat fotograficzny VGA na kolana nie rzuca, choć potrafi pracować jako kamera internetowa. Podobnie jak w pozostałych Trakach, również w CP-210 mógłbym się bez niego całkowicie obyć.

Dostępne wymiary zdjęć w przedziale od 80x60 do 640x480 pozwolą być może na zrobienie fotki, którą przypiszemy do kontaktów, ale to w zasadzie koniec przydatności. A jeszcze przy wybraniu największego formatu nagle znika opcja cyfrowego zooma...

Tradycyjnie też nie będą zachwyceniu zwolennicy telefonicznych gier. W CP-210 mają do dyspozycji jedynie Mahjonga i Puzzle. Obu będzie trudno wzbudzić entuzjazm nawet u najmniej wybrednych graczy. A na więcej liczyć niestety nie można. Brak javy ogranicza liczbę gier do tego, co na pokładzie dała fabryka.

Utrudnione jest też czytanie e-booków, zapisanych w formacie .txt. Telefon obsługuje kodowanie w zachodnioeuropejskim windowsie, utf-8 i utf-16. Czyli w plikach zapisanych w windowsowym notatniku nie zobaczymy polskich znaków. Trzeba je najpierw przekonwertować.

Na pocieszenie zostaje solidna praca przez bluetooth i z komputerem jako pamięć masowa. Trochę tylko szkoda, że wbudowany port USB jest kompatybilny jedynie sam ze sobą i nie można do CP-210 podpiąć standardowego kabla.

Niezawodność

Za to jak zwykle producent postarał się o ukłon w sprawie posiadaczy akcesoriów Nokii. Traka naładować można również ładowarką od nowszych modeli fińskiego potentata, co w warunkach polowych może okazać się niezwykle przydatne.

Do samej baterii również trudno mieć zastrzeżenia. Trak zapewnia, że akumulator o pojemności 900 mAh wytrzyma do 150 minut rozmowy i do 150 godzin czuwania. Pozostaje mi potwierdzić - bez szaleństw telefon wymaga ładowania raz na tydzień.


Do stabilności pracy - zastrzeżeń brak. Pod tym względem z Trakami przegrywam od zawsze. Równie intensywnie jak przedtem starałem się CP-210 zawiesić i znowu się nie udało.

Podsumowanie

W pudełku z TRAK-iem CP-210 oprócz telefonu mieści się również:

* ładowarka sieciowa
* zestaw słuchawkowy
* rysik
* kabel USB
* dwie baterie TL-4CS
* instrukcja obsługi
* karta microSD 2GB
* karta gwarancyjna (2 lata w systemie door-to-door)

Telefon - pomimo kilku, momentami zabawnych, niedociągnięć - to interesująca propozycja. Do gustu przypaść powinna przede wszystkim paniom, które będą chciały zredukować w swoich torebkach miejsce, zajmowane dotąd przez dwie komórki. Bo TRAK CP-210 to telefon właśnie dla nich. Stąd może lepszą patronką niż Arthur Conan Doyle będzie jednak Agata Christi.

Telefon Trak CP-210 do testów wypożyczyła redakcji firma TRAK Electronics
pełna specyfikacja techniczna dostępna na stronie producenta


Komentarze

paw
2009-12-24 10:58:05
wygląd noki

Autor:

Treść:

Token: